Koszmar obsesji doskonałości – „Substancja”


Film Substancja (2023) w reżyserii Coralie Fargeat to nie wydmuszka, to nie body horror, ale brutalny komentarz na temat współczesnej obsesji piękna, mizoginii i technologii podporządkowanej społecznym oczekiwaniom. Odbieram go jako wielowarstwowy manifest, który można analizować w kontekstach: filozoficznym, psychologicznym, społecznym i egzystencjalnym. Jego przekaz odsłania mroczne mechanizmy funkcjonowania współczesnego społeczeństwa, a także obnaża jego hipokryzję, szczególnie w odniesieniu do postrzegania kobiecego ciała oraz pojęcia normalności i piękna.


Filozoficzny wymiar filmu


Na poziomie filozoficznym Substancja wpisuje się w nurt egzystencjalizmu i krytyki konsumpcjonizmu. W świecie przedstawionym w filmie człowiek jest redukowany do zewnętrznej formy, a jego wartość zostaje sprowadzona do atrakcyjności fizycznej – w przypadku kobiet lub statusu – w przypadku mężczyzn. To egzystencjalna pustka, w której jednostka traci swoje autentyczne „ja”, dostosowując się do społecznych oczekiwań. Można tu odnaleźć echa myśli Jeana-Paula Sartre’a – koncepcję „piekła, którym są inni”, ponieważ bohaterowie żyją pod ciągłym spojrzeniem oceniającego ich społeczeństwa.
Dodatkowo film wpisuje się w filozofię Michela Foucaulta, który analizował mechanizmy kontroli i dyscypliny w nowoczesnym społeczeństwie. Technologia i medycyna (w postaci tytułowej substancji) stają się narzędziami biowładzy, poprzez które władza reguluje normy piękna i odstępstwa od nich.


Psychologiczna analiza – obsesja piękna i autoalienacja


Psychologicznie film ukazuje destrukcyjne skutki obsesji na punkcie wyglądu, co prowadzi do alienacji i rozszczepienia osobowości. Bohaterka zostaje niejako zmuszona do przeistoczenia się w coś, co społeczeństwo uzna za ideał. To trauma wpleciona w mechanizmy narcystyczne, ale też w mizoginię. Pojawia się tu motyw doppelgängera – drugiego, ulepszonego „ja”, które stopniowo przejmuje życie bohaterki.
Film można też interpretować w kontekście teorii psychoanalizy Freuda – społeczne pragnienie „doskonałości” kobiecego ciała wiąże się z męską obsesją nad kontrolowaniem kobiecej seksualności. Główna postać męska – on – Harvey może być brzydki i obleśny – można powiedzieć „twórca epoki #MeToo”, chociaż on chyba nie zrozumiał, że kobiety nie są scenariuszem do przerobienia według jego chorych fantazji. W horrorze tym można również dostrzec analogię do Lacanowskiego „lustra” – bohaterka patrzy na swoje odbicie nie jako na siebie, lecz na coś, czym powinna się stać według oczekiwań społecznych.


Społeczna krytyka – androcentryczny i mizoginistyczny świat

Substancja demaskuje androcentryczny świat, w którym kobiety są wartościowane przez wygląd, a mężczyźni przez pieniądze i władzę. Film brutalnie (wstrząsowo) obnaża fakt, że kobieta funkcjonuje w przestrzeni publicznej jako obiekt do oceny, a jej ciało jest postrzegane jako towar podlegający wymianie na akceptację społeczną, sławę czy sukces zawodowy.
Mizoginia, którą film ukazuje, ma wiele wymiarów – od brutalnych mediów kształtujących nierealistyczne standardy, przez medyczne i technologiczne metody „ulepszania” kobiet, po subtelne mechanizmy wykluczenia i dehumanizacji. W tym świecie kobieta, która nie spełnia standardów piękna, jest eliminowana – czy to poprzez dosłowną destrukcję, czy przez społeczną niewidzialność.


Egzystencjalna pułapka normalności i piękna

W filmie wyraźnie obecna jest też analogia do historii Człowieka Słonia tragicznej opowieści o życiu chorego na zespół Proteusza Josepha Merricka, choroba zniekształciła mu głowę, społeczeństwo postrzegało tę inność jako widowisko, był atrakcją w jarmarcznym cyrku. Normy piękna i normalności definiowane są w opozycji do brzydoty. Pragnienie idealnego wyglądu wynika więc nie tyle z chęci bycia pięknym, ile ze strachu przed byciem odrzuconym i zdegradowanym do roli „potwora”. Film pt. Człowiek słoń wyreżyserował w 1980 roku David Lynch, zresztą reżyserka zastosowała te same formy geometryczne, widoczne szczególnie w długich korytarzach i pastelowe kolory, słodko-gorzka symetria i piękno zestawione z czymś niepokojącym. Ten balans między pięknem a lękiem „zagrał” zarówno w korytarzach jak i profilach psychologicznych postaci Elizabeth Sparkle i Sue.
Społeczność w Substancji działa jak tłum podglądaczy, jak w XIX-wiecznych pokazach dziwolągów – zachwyca się idealnym ciałem, ale jednocześnie czerpie perwersyjną satysfakcję z obserwowania procesów rozkładu, starzenia, brzydoty. Piękno staje się czymś, co musi być nieustannie odnawiane, a normalność – iluzją, utrzymywaną jedynie dzięki społecznym mechanizmom kontroli. W scenie ostatniego występu gwiazdy, widownia dłuższy czas nie reaguje, nie wstaje, nie odwraca wzroku. Widownia nie rzuca się na pomoc.

Aleja gwiazd – ostatnia scena jest naprawdę mocna!


Życie osoby – gwiazdy w Substancji to egzystencja podporządkowana kultowi doskonałości i spektaklowi społecznemu. Ciało jest projektem, towarem, który musi być nieustannie doskonalony i eksponowany, tylko w świetle reflektorów ma rację bytu, dostaje swoją gwiazdę na trotuarze, po którym wszyscy depczą. Kiedy jednak „projekt młodość i doskonałość” powoli się kończy, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa, a ideał zaczyna się rozpadać, gwiazda traci status człowieka i zostaje zredukowana do organicznej masy – plamy, kiszek, czegoś nieokreślonego, co już nie spełnia norm estetycznych i społecznych. Ten proces dezintegracji nie jest tylko fizycznym upadkiem, ale symbolicznym wymazaniem – w kulturze, która buduje pomniki piękna, brzydota jest czymś, co trzeba usunąć, wyczyścić, wymazać z pamięci. Gwiazda zamienia się w monstrum, a monstrum nie może funkcjonować w świecie opartym na uwielbieniu idealnej formy. Ciało, które nie pasuje do kanonów, przestaje istnieć.
To, co niegdyś było obiektem zachwytu, nagle staje się czymś odpychającym, czymś, czego nikt nie chce oglądać. Społeczność, która wcześniej hołubiła perfekcję bohaterki, teraz odwraca wzrok i usuwa ją ze zbiorowej świadomości. To mechanizm typowy dla społeczeństwa spektaklu – fascynacja trwa tylko do momentu, w którym obiekt zainteresowania spełnia narzucone normy. Gdy tylko przestaje je spełniać, zostaje usunięty, a jego ślady – wymazane, tak jak gwiazda na alei sław, jak plama na podłodze, którą trzeba zmyć, by przywrócić ład.

Świadomość jako klucz do wolności


Ostatecznie, w tej historii nie chodzi tylko o jednostkę, ale o mechanizmy społeczne, które wciąż się powtarzają. Bo choć plama została zmyta, a monstrum zapomniane, to już w kolejce czeka następna gwiazda, gotowa wejść w tę samą pułapkę. Kobiety mogą bronić się przed destrukcyjnymi mechanizmami społecznymi poprzez świadomość, samoakceptację, solidarność oraz rozwijanie umiejętności dbania o swoje bezpieczeństwo – zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Pierwszym krokiem do wyjścia z pułapek społecznych mechanizmów jest świadomość ich istnienia. Kobiety często dorastają w kulturze, która uczy je uzależniania własnej wartości od wyglądu, opinii innych i spełniania cudzych oczekiwań. Ważne jest, aby zidentyfikować toksyczne wzorce społeczne – np. kult młodości, obsesję na punkcie perfekcyjnego ciała, presję posiadania określonej roli (np. idealnej matki, żony, pracowniczki).

Zapraszam na Kurs dla kobiet – Świadomość i bezpieczeństwo on daje kobietom narzędzia do ochrony swojej tożsamości, wzmacniania poczucia własnej wartości oraz budowania odporności na manipulacje i przemoc systemową.

Urszula Cur

2 komentarze do “Koszmar obsesji doskonałości – „Substancja””

Możliwość komentowania została wyłączona.

Przewijanie do góry