Toksyczna męskość – „Bracia ze stali”

W przeszłości zdarzało się, że widziałam w telewizji wrestling – tę formę sportowej rozrywki łączącą elementy teatru, sztuk walki i kaskaderki. Zastanawiałam się, co tu jest prawdziwe a co jest ustawką. Po obejrzeniu filmu Bracia ze stali (2023) w reżyserii Seana Durkina, postanowiłam ten temat zgłębić. I wiem już, że ustawiane są walki, a konkretnie jej wynik jest wcześniej ustalony, ale same ciosy, upadki i ryzyko odniesienia kontuzji są jak najbardziej prawdziwe.

Toksyczna męskość jako dziedzictwo przemocy

Owe połączenie choreografii i tężyzny fizycznej boli naprawdę, bolą ciosy i upadki. Wprawdzie zawodnicy uczą się, jak bezpiecznie upadać i uderzać, ale to nie chroni przed bólem. Mimo kontroli i treningu, typowe urazy są częste: złamania, skręcenia, urazy kręgosłupa, wstrząśnienia mózgu.

Wrestlerzy robią regularne, ciężkie treningi siłowe, bo od ich siły, szybkości i giętkości zależy wynik (jak można być giętkim będąc tak napakowanym? – to pytanie nie daje mi spokoju). Zawodnicy walczą o pozycję w federacji, a decyzje o ich awansowaniu zależą od popularności i charyzmy.

A więc jeszcze raz: Federacja decyduje, kto wygra i przegra, zgodnie z fabułą. Wrestlerzy ustalają kluczowe momenty walki (tzw. „spots” – widowiskowe ruchy, spektakularne upadki jak skok z narożnika lub flipy poza ring (pokazany w filmie upadek na beton) i wiele innych.

Persona i fabuła

Każdy zawodnik ma określoną personę i fabułę. W psychologii, persona to maska, którą człowiek przybiera w społeczeństwie – sposób, w jaki prezentuje się światu, dostosowując się do oczekiwań innych. Jest to jedna z kluczowych koncepcji psychologii analitycznej Carla Gustava Junga.

Persona, to nasza „publiczna twarz” – sposób, w jaki pokazujemy się innym, np. w pracy, w mediach społecznościowych, wśród znajomych. Chroni nasze prawdziwe ja pomagając nam funkcjonować w społeczeństwie, ukrywa nasze głębsze emocje i instynkty. Jest zmienna, to znaczy, że możemy mieć różne persony w różnych sytuacjach, np. inna w pracy, inna w domu. Szef w pracy – stanowczy, profesjonalny, ale prywatnie może być łagodny i nieśmiały. Celebryta na scenie – pewny siebie i ekstrawertyczny, ale poza światłem reflektorów introwertyk. Nauczyciel w szkole – autorytet i mentor, ale w domu rodzic czy przyjaciel.

Z personą związane są zagrożenia: zbyt silna identyfikacja z personą – jeśli człowiek wierzy, że jego „maski” są jego prawdziwym ja – może stracić kontakt ze swoimi autentycznymi emocjami. Kiedy persona przestaje pasować do wewnętrznych wartości, człowiek może czuć pustkę i zagubienie, przejść kryzys tożsamości. Może w końcu być przytłoczony społecznymi oczekiwaniami, gdy nadmierne dopasowywanie się do oczekiwań innych może prowadzić do stresu i braku autentyczności.

W wrestlingu każdy zawodnik ma określoną personę, czyli wykreowaną postać, którą odgrywa w ringu i poza nim. Jest to kluczowy element storytellingu wrestlingowego, który sprawia, że fani angażują się emocjonalnie w rywalizację. Na personę wrestlera składa się: gimmick, czyli ogólna koncepcja postaci (np. złoczyńca, bohater, klaun, psychopata, milioner, anarchista), styl walki, który wrestlerzy dostosowują do swojej postaci. Siłacze używają mocy, a szybcy i zwinni robią efektowne akrobacje, do tego ubiór i wygląd – stroje, fryzury, tatuaże i akcesoria podkreślają ich charakter, ważna jest również mowa ciała i zachowanie – sposób, w jaki się poruszają, gestykulują i reagują na przeciwników a także wygłaszają swoje przemówienia. Historia i fabuła wrestlerów oznacza, że każda postać ma swoje cele, motywacje i rywalizacje. Oglądając Braci ze stali wszystko to można odnaleźć i zrozumieć.

Co w wrestlingu boli naprawdę? Co bolało synów Fritza von Ericha?

W wrestlingu bolą uderzenia ciałem o matę, mimo sprężystego podłoża. Uderzenia stalowymi schodami, krzesłami, stołami. Wprawdzie są często podrasowane, czyli wyolbrzymione, ale nadal mogą powodować urazy. Dalej – wrestlerzy kontrolują siłę ciosów, ale niektóre są realistyczne, na przykład „chops” w klatkę piersiową, czyli uderzenie otwartą dłonią w klatkę piersiową przeciwnika, zazwyczaj pod kątem przypominającym ruch cięcia nożem. Jeśli zawodnik źle wykona manewr, może doznać poważnej kontuzji.

W tym filmie możemy zobaczyć historię mężczyzn wychowywanych w kulturze, w której męskość to przede wszystkim siła, dominacja i kontrola. Uosabia ją Fritz Von Erich, właściwie Jack Barton Adkisson – amerykański wrestler i promotor wrestlingu, znany przede wszystkim jako głowa legendarnej rodziny Von Erichów. Występował głównie jako brutalny i dominujący zawodnik, co w czasach powojennych przyciągało uwagę publiczności. Jego charakterystycznym chwytem kończącym był żelazny szpon – chwyt polegający na zaciskaniu dłoni na czaszce przeciwnika.

W latach 70. Fritz von Erich stworzył World Class Championship Wrestling (WCCW), bazujące głównie w Teksasie. Organizacja stała się bardzo popularna dzięki nowatorskiemu podejściu do produkcji telewizyjnej, widowiskowym walkom i niesamowitym emocjom, jakie budzili jego synowie. Walki te były widowiskami, z efektami telewizyjnymi, dynamicznym montażem i nowoczesnym sposobem realizacji gal wrestlingowych.

Piszę to z nadzieją, że zrozumiecie, co naprawdę przeżywali synowie Fritza von Ericha – fizycznie i psychicznie. Film Bracia ze stali to brutalna historia o przekazywanej z pokolenia na pokolenie wizji męskości opartej na sile, dominacji i tłumieniu emocji. To historia o braciach: Kevinie – jedynym, który przeżył „żelazny szpon” ojca, Kerrym, który popełnił samobójstwo, Davidzie, który zmarł w czasie wrestlingowej trasy po Japonii, a także Mike’u, który chciał zostać muzykiem, ale ojciec miał na niego żelazne plany. Życie tych chłopców, mężczyzn zostało podporządkowane ojcowskiej obsesji na punkcie sukcesu i dominacji, wrestling był narzędziem.

Socjalizacja do dominacji

Proces socjalizacji chłopców do przemocy i dominacji zaczyna się wcześnie – w dzieciństwie. Już w najmłodszych latach dostają do rąk zabawki militarne, pistolety na wodę, uczą się, że „chłopcy bawią się w wojnę”, a rywalizacja jest podstawową formą interakcji z innymi. Jeśli chłopiec nie chce walczyć, nie chce rywalizować, zostaje wyśmiany, odsunięty, jest nazywany „mięczakiem”. Tak zaczyna się proces odrzucania emocjonalnej autentyczności na rzecz społecznie narzuconej roli „twardziela”.

To właśnie w dzieciństwie kształtuje się przekonanie, że emocje są dla słabych. Hasło „chłopaki nie płaczą” staje się społeczną normą, która wyznacza granice dopuszczalnych reakcji. Płacz, smutek, lęk – wszystko to zostaje stłumione, bo chłopcom tego nie wolno. Jeśli przeżywają stratę, muszą to robić po cichu, bez wyrażania bólu.

Braciach ze stali widzimy to na pogrzebie, gdy Fritz wprost zabrania płakać swej żonie po śmierci syna. Bracia zmarłego są też wytresowani do tłumienia emocji z powodu żałoby w imię „stalowego” wizerunku rodziny. Ojciec jako reprezentant toksycznej męskości, nie daje innego wyboru – mają być silni, nieugięci, pozbawieni emocji.

Męskość jako destrukcja

Osoba ojca w filmie to model stalowego patriarchatu. Jego synowie nie są dla niego ludźmi – są narzędziami do osiągania sukcesu, maszynami do zarabiania pieniędzy i zdobywania mistrzowskich pasów. Jego miłość jest warunkowa: kocha ich tylko wtedy, gdy są silni, posłuszni i sprawni. Jego podejście do rodzicielstwa niszczy psychikę chłopców, doprowadza ich do autodestrukcji i w konsekwencji do śmierci.

Ojciec wymusza na synach brutalne treningi, ignoruje ich ból i zmusza do walki nawet wtedy, gdy jest to dla nich wyniszczające. To skrajna ilustracja tego, jak patriarchalne społeczeństwa nie traktują chłopców jako istot emocjonalnych, ale jako narzędzia siły i dominacji. Mężczyźni w takim świecie mają tylko jedno zadanie – walczyć i wygrywać. Nawet jeśli odbywa się to kosztem ich zdrowia fizycznego i psychicznego.

Fritz stosuje wobec synów technikę dyscyplinowania dzieci znaną jako „karny jeżyk”, która polega na odcinaniu od więzi i wycofywaniu miłości, jeśli dziecko nie postępuje zgodnie z oczekiwaniami ojca. W filmie jest to wyraźnie widoczne. Fritz von Erich okazuje miłość i akceptację synom głównie wtedy, gdy osiągają sukcesy w zapasach. Kiedy Kevin nie zdobywa mistrzowskiego pasa, ojciec dystansuje się od niego, nie okazując wsparcia. W ten sposób daje do zrozumienia, że miłość ojcowska jest warunkowa – zależy od osiągnięć, a nie od samego istnienia syna. Fritz faworyzuje Davida jako „najsilniejszego” syna i ignoruje Mike’a, który nie ma talentu do zapasów, ale jest muzycznie uzdolniony. Gdy Mike nie spełnia sportowych oczekiwań ojca, Fritz traktuje go jak rozczarowanie. Brak akceptacji i emocjonalne odcięcie sprawiają, że Mike czuje się bezwartościowy, co później przyczynia się do jego problemów psychicznych. Po śmierci Davida widać, że Fritz zamiast okazać emocjonalne wsparcie, koncentruje się na kontynuacji „rodzinnego dziedzictwa” w zapasach. Pozostali synowie muszą ukrywać swoje emocje, by nie stracić resztek ojcowskiego uznania. W ten sposób Fritz wymusza na nich tłumienie uczuć i podporządkowanie się jego wizji. Pod koniec filmu Kevin konfrontuje się z ojcem, uświadamiając mu, że jego miłość była warunkowa i że niszczyła psychicznie jego synów. Fritz początkowo próbuje bagatelizować temat, ale ostatecznie widać, że zdaje sobie sprawę z konsekwencji swojego wychowania.

„Różowy mężczyzna” – pejoratywne określenie dla wolności emocjonalnej

Społeczeństwo nie tylko promuje toksyczne wzorce męskości, ale również piętnuje tych, którzy je odrzucają. Mężczyźni, którzy są świadomi swoich emocji, empatyczni i gotowi do okazywania słabości, są często określani w sposób pejoratywny jako „różowi mężczyźni”. To określenie jest symbolem mikroagresji wobec każdego chłopca, mężczyzny, który wyłamuje się z „normy” i odmawia grania w grę dominacji.

W życiu Kevina pojawia się Pam, kobieta, która zauważa, że on nie nauczył się zadawać pytań, co można odebrać jako zaniedbanie rozwoju społecznego, przejawów zainteresowania ludzi sobą, rozmawiania, relacyjności. Pam zostaje jego żoną i tym samym ratuje go przed tragedią. To proste spostrzeżenie o nieumiejętności rozmawiania pokazuje ogromny problem – mężczyzna, który przez całe życie był uczony jedynie walki, nie potrafi nawiązać rozmowy, w której nie chodzi o konfrontację. Badania naukowe wskazują, że umiejętności komunikacyjne mają istotny wpływ na szczęście i zdrowie psychiczne mężczyzn. Efektywne porozumiewanie się sprzyja lepszemu radzeniu sobie ze stresem, budowaniu satysfakcjonujących relacji oraz zwiększa ogólny dobrostan psychiczny. Umiejętność wyrażania uczuć i myśli pozwala na skuteczniejsze rozwiązywanie problemów oraz unikanie kumulacji negatywnych emocji, co przekłada się na niższy poziom stresu. Skuteczna komunikacja jest fundamentem tworzenia trwałych i wspierających relacji, które stanowią istotne źródło wsparcia emocjonalnego i społecznego. Mężczyźni, którzy potrafią jasno wyrażać swoje potrzeby i oczekiwania, częściej odczuwają satysfakcję z życia, co pozytywnie wpływa na ich samoocenę. Scena, gdy Kevin płacze a jego synowie tuląc się do niego mówią „możesz płakać”, jest sceną nowego otwarcia.

Patriarchat szkodzi wszystkim – konsekwencje toksycznej męskości

Mężczyźni, którzy zostali wychowani w kulturze tłumienia emocji i rywalizacji, częściej doświadczają problemów psychicznych. Wysoka liczba samobójstw wśród mężczyzn, skłonność do agresji, trudności w budowaniu relacji – to wszystko skutki społeczeństwa, które uznaje dominację za wartość nadrzędną, a empatię za słabość.

Toksyczna męskość nie jest problemem jedynie mężczyzn – jej skutki odczuwają wszyscy. Kobiety zmuszone są żyć w świecie, w którym mężczyźni nie potrafią wyrażać emocji inaczej niż przez agresję. Mężczyźni sami padają ofiarą norm, które każą im tłumić uczucia i traktować życie jak pole walki. Dzieci uczą się od najmłodszych lat, że władza i dominacja są ważniejsze niż empatia i relacje międzyludzkie.

Film Bracia ze stali to historia o mężczyznach, którzy zostali zmuszeni do życia w systemie, który ich zniszczył. To brutalne przypomnienie, że jeśli nie zmienimy kulturowych wzorców męskości, będziemy nadal „produkować” pokolenia mężczyzn, którzy nie potrafią być sobą, którzy nie znają innej drogi niż przemoc, i którzy nie mają prawa do emocji.

Jednak, aby taka zmiana była możliwa, musimy najpierw zdać sobie sprawę, że patriarchat nie jest nagrodą czy korzyścią. To system, który odbiera mężczyznom prawo do pełni człowieczeństwa, zmuszając ich do wpisywania się w sztywne ramy „twardzieli”, „żywicieli” i „przywódców”. W tej wizji nie ma miejsca na wrażliwość, empatię, współpracę, na prośbę o wsparcie. Brak przestrzeni na wyrażanie emocji, obawa przed odrzuceniem i napiętnowaniem prowadzą do frustracji, która może znaleźć ujście w agresji – zarówno wobec innych, jak i wobec siebie. Wielu mężczyzn, wychowanych w przekonaniu, że muszą być „stalowi” za wszelką cenę, nie potrafi radzić sobie ze stresem i poczuciem bezradności w zdrowy sposób. Zamiast tego sięgają po przemoc jako narzędzie dominacji lub zamykają się w izolacji, co często prowadzi do depresji.

Depresja wśród mężczyzn jest problemem systemowo bagatelizowanym – zinternalizowany przymus bycia „niezłomnym” sprawia, że wielu z nich nie szuka pomocy, nie dzieli się swoimi trudnościami, nie dopuszcza do siebie myśli, że mogą cierpieć na zaburzenia psychiczne. W efekcie objawy choroby są maskowane przez pracoholizm, uzależnienia, impulsywne i ryzykowne zachowania, a także agresję. Społeczne oczekiwania związane z męskością czynią z nich ofiary systemu, który ich uciska, jednocześnie wmawiając, że to oni mają w nim przewagę.

Jednym z najbardziej tragicznych skutków tego mechanizmu jest wysoka liczba samobójstw wśród mężczyzn. Statystyki nie pozostawiają złudzeń – to oni znacznie częściej odbierają sobie życie, nie znajdując innego sposobu na poradzenie sobie z bólem psychicznym. Samobójstwo staje się ostatnim krzykiem rozpaczy w świecie, który nie pozwala im mówić o swoich emocjach.

Aby przerwać ten cykl cierpienia, musimy zredefiniować męskość – pozwolić jej na pełnię człowieczeństwa, na wrażliwość, na słabość, na otwartość wobec siebie i innych. Prawdziwa siła nie tkwi w tłumieniu emocji, ale w umiejętności ich przeżywania i dzielenia się nimi. Dopóki patriarchat narzuca mężczyznom nieludzkie wymagania, nie możemy mówić o prawdziwej równości i wolności – ani dla nich, ani dla społeczeństwa jako całości.

Autor: Urszula Cur

Przewijanie do góry